Witaj na naszej stronie WWW!

Gminna Biblioteka Publiczna w Gostyninie z/s w Solcu

Filia Biblioteczna nr 1 w Sokołowie
Filia Biblioteczna nr 2 Sierakówku
Filia Biblioteczna nr 3 w Lucieniu 
Filia Biblioteczna nr 4 w Emilianowie

WIELKANOC


Życzymy

                 zdrowych, pogodnych Świąt Wielkanocnych
            przepełnionych wiarą, nadzieją i miłością.
   Radosnego, wiosennego nastroju,
    serdecznych spotkań w gronie rodziny i wśród przyjaciół.

 





Tradycje wielkanocne w Polsce sięgają początków XIV wieku. Łączą w sobie obrzędy ludowe związane z przemianami w przyrodzie i najważniejsze święto w religii chrześcijańskiej, obchodzone na pamiątkę Zmartwychwstania Chrystusa. Wśród najbardziej lubianych polskich tradycji wielkanocnych wyróżnić trzeba pisanki i święcenie pokarmów w koszyczku. Ale zwyczajów związanych z Wielkanocą jest o wiele więcej.

Wielkanocnym zwyczajem jest chodzenie do kościoła ze święconką. Pokarmy wchodzące w skład święconki to zazwyczaj jaja, które symbolizują nowe życie, baranek symbolizujący Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, sól kuchenna, pieprz, chleb, wędlina, kiełbasa, chrzan oraz świąteczne ciasta. Dodatkowo koszyk, najczęściej z wikliny, przyozdabia się listkami bukszpanu lub borowiny. Ze święconką do kościoła chodzi się w sobotę, dzień przed Wielkanocą. Następnie poświęcone pokarmy spożywamy podczas świątecznego, niedzielnego śniadania.

Kolejną tradycją wielkanocną jest robienie pisanek - w zależności od techniki zdobienia, świąteczne jajka mogą mieć różne nazwy - drapanki, kraszanki, pisanki, oklejanki, nalepianki oraz ażurki. Dzielenie się poświęconym jajkiem przed wielkanocnym śniadaniem, podobnie jak bożonarodzeniowy zwyczaj łamania się opłatkiem, jest wyrazem przyjaźni.

Na drugi dzień świąt Wielkiej Nocy najbardziej cieszą się dzieci. W ruch idą sikawki i wiaderka. Skąd wzięła się ta staropolska tradycja?  Polewanie wodą w wielkanocny poniedziałek ma długą tradycję. Mimo, że we współczesnych czasach stanowi już tylko element zabawy, w polskiej tradycji obecny jest ponad 600 lat. Śmigus-dyngus symbolizuje pozimowe oczyszczenie, radość z przebudzenia się wiosny i oznaki kwitnącej przyrody. Przez dziesiątki lat Lany Poniedziałek kultywowany był głównie na wsiach, gdzie młodzi chłopcy z naczyniami pełnymi wody atakowali dziewczyny. Był to element zalotów, którego rodowód leży prawdopodobnie w pogańskich obrzędach kultu wiosny i płodności.

Dzisiejszy śmigus-dyngus pierwotnie składał się z dwóch zupełnie oddzielnych obyczajów. Śmigus polegał na smaganiu gałązkami panien na wydaniu, co miało zapewnić im płodność i dobre zdrowie. Im więcej oblewających i smagających wokół dziewczyny, tym większe miała ona powodzenie. Dyngus polegał natomiast na wykupieniu się od oblania wodą. W przypadku, gdy panna wolała wrócić sucha i nie smagana, mogła się od tych wyczynów wykupić tradycyjną pisanką lub innym rarytasem ze świątecznego stołu.

Dziś zwyczaj ten uwielbiany jest przez dzieci, które ochoczo od samego rana oblewają się nawzajem czy wyrządzają psikusy najbliższym. Pamiętajmy jednak o tradycji. Warto przybliżyć ją naszym pociechom i wytłumaczyć jej genezę.

 

POLECAMY



Od lat gotuje dla krakowskich jezuitów. To oni namówili ją do wydania książek kucharskich. Siostra Anastazja jest zakonnicą, która od kilkunastu lat kształtuje kuchnię w polskich domach. Nie wprowadza rewolucji, a czerpie z tradycji to, co najlepsze i sprawia, że potrawy są jeszcze smaczniejsze. Jest doceniana przez czytelników, o czym świadczy liczba sprzedanych książek Siostry Anastazji - 4000 000 egzemplarzy. Przepisy Siostry Anastazji wielkanocne i nie tylko można przyrządzić z produktów ogólnodostępnych i są doskonałe na każdą kieszeń. Na wielkanocnym stole oprócz tradycyjnej święconki i wszechobecnych jaj w każdej postaci, nie może zabraknąć żurku, białej kiełbasy, placanki, ćwikły z chrzanem, pasztetów czy pieczonych mięs. Zajączek wielkanocny, baranek, baby drożdżowe, baby ucierane, przekładane mazurki i wiele innych słodkości sprawią, że Święta Wielkiej Nocy będą nie tylko wyjątkowo smaczne, ale i pełne radosnego ucztowania, na które zaprasza Siostra Anastazja wszystkich swoich Czytelników!





Wersja konkursowa filmu o Andrzeju Czapskim - XXV sesja Sejmu Dzieci i Młodzieży.



Pełna wersja filmu o Andrzeju Czapskim.


                                       XXV sesja Sejmu Dzieci i Młodzieży 
                         POSŁOWIE SEJMU II RP. ICH LOSY I DZIAŁALNOŚĆ 
                              W OKRESIE II WOJNY ŚWIATOWEJ I OKUPACJI


          Uczniowie 7 klasy Szkoły Podstawowej im. Wł. Stanisława Reymonta w Solcu podjęli się realizacji zadania rekrutacyjnego, aby zostać posłami Sejmu Dzieci i Młodzieży. Wykonali zadania, które bezpośrednio wynikają z tematu sesji SDiM min. zgromadzili informacje dotyczące Andrzeja Czapskiego - działacza ludowego, posła na sejm w II kadencji 1928-30 zamordowanego przez Niemców oraz spopularyzowali i rozpowszechnili wiedzę o jego życiu i działalności.  Przeprowadzona ankieta oraz sonda uliczna w Gostyninie na osiedlu Czapskiego, wśród uczniów i pracowników szkoły oraz mieszkańców gminy i miasta  pokazały, że nie posiadamy wystarczającej wiedzy na temat życia i działalności posła. Uczniowie naszej szkoły nie wiedzieli nic o Andrzeju Czapskim. Odpowiedzi w sondzie ulicznej potwierdziły również, że mieszkańcy Gostynina mają niewielką wiedzę na ten temat. Zadaliśmy sobie pytanie: Co należy zrobić, by poznać dzieje ludzi, którzy działali na rzecz małej Ojczyzny? Sprawdziliśmy, co już napisano - wiele opracowań znaleźliśmy w Gminnej Bibliotece Publicznej w Gostyninie z/s w Solcu. Dotarliśmy do lokalnego 95-letniego pasjonata historii, który sam przeżył wojnę, wywodził się z miejscowości obok wsi Rataje, gdzie urodził się i mieszkał z rodziną Andrzej Czapski oraz odnaleźliśmy ludzi, których bliscy widzieli lub słyszeli od naocznych świadków o rozstrzelaniu przez Niemców w Woli Łąckiej lokalnych patriotów. Nawiązaliśmy kontakt z ludźmi, którzy byli spokrewnieni z posłem lub znali jego historię poprzez opowieści świadków tamtych lat, prowadziliśmy rozmowy z mieszkańcami i osobami, które posiadły wiedzę na temat bohatera, dzięki czemu pozyskaliśmy cenne informacje. Zbadaliśmy wiedzę lokalnej społeczności na temat postaci, wykonaliśmy dokumentację zdjęciową i filmową. W imieniu społeczności szkolnej zgłosiliśmy inicjatywę, by miejsce, gdzie znajduje się osiedle Czapskiego w Gostyninie wyposażyć w tablicę, która zawierałaby informacje o bohaterze lokalnym, ważnym dla historii, dziedzictwa i tożsamości narodowej i lokalnej. Nasza inicjatywa zyskała poparcie radnego powiatowego obecnej kadencji, pana Andrzeja Krzewickiego, oddanego społecznika, wieloletniego radnego w radzie Gminy Gostynin, działacza na rzecz społeczności lokalnej. Zyskaliśmy wsparcie Dyrekcji i rady pedagogicznej szkoły, rodziców i uczniów. Wiadomości dotyczące bohatera zebraliśmy i przygotowaliśmy w formie prezentacji multimedialnej umieszczonej na stronie Biblioteki Gminnej w Gostyninie z/s w Solcu, filmu
  http://www.youtube.com/channel/UChkfRL7VrZftp9HupvHthjw
plansz, gazetki ściennej na holu i folderu, w maju planujemy zorganizować spotkanie z ludźmi, którzy tworzyli przeszłość lokalną Przygotowujemy się do konkursu pt. „Patroni naszych ulic”, który pozwoli na pogłębienie wiadomości o ludziach, którzy zasłużyli się dla naszej małej Ojczyzny. Będzie to również okazją do przedstawienia naszych spostrzeżeń, które nasunęły się nam podczas przygotowania projektu. Gromadzenie i przygotowywanie materiałów dotyczących życia i działalności Andrzeja Czapskiego udowodniło, że jest potrzeba społeczna poznawania własnej historii. Do Pani Dyrektor szkoły zwróciliśmy się z prośbą o wprowadzenie do planu wychowawczego szkoły zagadnień związanych z działalnością bohaterów lokalnych.       
Patryk Serwicki i Adam Dołęgowski ucz. klasy VII SP im. Wł. Stanisława Reymonta w Solcu


ANDRZEJ CZAPSKI


Ur.    01.11.1891,    Rataje,    pow.    Gostynin.

Zm. 01.12.1939, Wólka, pow. Gostynin


Rodzina:
 Ojciec - Walenty; matka - Anna z d. Czajkowska; żona - Władysława z d. Szubielska.

Wykształcenie:

 Szkoła elementarna i samokształcenie


Działalność:

 Rolnik w Ratajach.Od 1918 r. Czapski był członkiem sejmiku i wydziału powiatowego w Gostyninie. W pracy tej okazał się godnym reprezentantem interesów chłopskich. Bronił ich przed niesprawiedliwymi uchwałami inspirowanymi przez obszarników, podejmował inicjatywy zmierzające do podniesienia poziomu gospodarczego i kulturalnego powiatu. . Zachowały się również przekazy o inicjatywach Czapskiego w sprawie budowy szkoły, budowy dróg i inne. Sejmik ten szczycił się w latach 1918—1926 w stosunku do innych powiatów województwa warszawskiego największymi osiągnięciami. Wybudowano w tym czasie 11 900 km dróg bitych, prowadzono punkt weterynaryjny, rozpoczęto budowę szpitala na 60 łóżek, utrzymywano przytułek dla starców i dzieci. Z racji swojej funkcji w samorządzie terytorialnym Czapski był członkiem Powiatowej Rady Szkolnej. Obok pracy w samorządzie prowadził ożywioną działalność w kółkach rolniczych. Był wiceprezesem Warszawskiego Zarządu Okręgowego i członkiem Zarządu Głównego Centralnego Związku Kółek Rolniczych (CZKR)
Czł. PSL „Piast" (1921-24 czł. RN), od 1926 w Stronnictwie Chłopskim (prezes Zarządu Powiatowego, od 1929 sekretarz prezydium RN). Działacz Centrolewu, w 1930 na krótko aresztowany. Od 1931 w SL (1931-39 czł. RN, wiceprezes i prezes Zarządu Wojewódzkiego w Warszawie oraz Zarządu Powiatowego w Gostyninie, od 1936 czł. NKW, od 1938 jego wiceprezes). W 1937 współorganizator wielkiego strajku chłopskiego. W l. 20. i 30. czł. Sejmiku i Wydziału Powiatowego w Gostyninie, prezes Zarządu Powiatowego Powszechnej Kasy Oszczędności, czł. Rady Szkolnej oraz ZG Centralnego Zw. Kółek Rolniczych...

Lista:

Lista nr 10, okr. wyb. 11 (Łowicz). 1922-27 zastępca listy nr 1 w okręgu wyborczym 11 (Łowicz). W kolejnych wyborach kandydował do Sejmu również z list państwowych: w 1922 z listy nr 1, w 1928 z listy nr 10, a w 1930 z listy nr 7

Poseł

Poseł II kadencji 1928-30.4 marca 1928 r. został wybrany posłem na Sejm. Kandydował z listy Stronnictwa Chłopskiego, na której nazwisko jego znajdowało się na drugim miejscu. Okręg wyborczy obejmował powiaty: Łowicz-Kutno-Gostynin-Sochaczew.

Komisje

 Kom. robót publicznych.

Aktywność

Kiedy w 1929 r. wynikła sprawa tzw. unifikacji organizacji rolniczych, co groziło wzrostem wpływów obszarników na tę organizację, Czapski na walnym zjeździe 20 marca 1929 r. wypowiedział się za samodzielnością kółek rolniczych. Funkcje w terenowych organizacjach społeczno-gospodarczych łączył  z bezustanną pracą na rzecz Stronnictwa Chłopskiego. Obejmował swoją działalnością obok powiatu gostynińskiego również powiaty sąsiednie: skierniewicki, sochaczewski, płocki.Po utworzeniu Centrolewu stał się czołowym działaczem tego ugrupowania na terenie powiatu. Przy udziale sześciu stronnictw na rynku w Gostyninie w pierwszych dniach września 1930 r. zorganizował wiec, na którym był głównym mówcą. W wystąpieniu swoim podkreślił wówczas sprawę odpowiedzialności rządu za przekroczenia budżetowe, wspomniał o sprawie ministra Czechowicza, a przede wszystkim, cytując ważniejsze artykuły konstytucji, dowodził, że władza zwierzchnia powinna należeć do narodu i że obecny rząd sanacyjny jako dyktatorski powinien być przez Sejm usunięty . Po rozwiązaniu Sejmu pertraktował Czapski ze  stronnictwami Centrolewu w sprawie ułożenia listy kandydatów.
4 października 1930 r. na zebraniu w Łowiczu przy udziale 60 delegatów ustalono listę wyborczą Centrolewu, na której pierwsze miejsce zajął Andrzej Czapski. Kilka dni później administracja sanacyjna, zmierzając do sparaliżowania akcji wyborczej stronnictw opozycyjnych, dokonała aresztowań czołowych i terenowych działaczy Centrolewu. Między nimi znalazł się również Czapski. Za podstawę aresztowania, a następnie wyroku posłużyły jego przemówienia wygłoszone na wiecach w Trębkach i Soczewce, które odbyły się 17 i 26 sierpnia 1930 r. Spowodowało to jego skreślenie z listy kandydatów na posłów. 18 maja 1939 r. na ostatnim zjeździe wojewódzkim w obecności Witosa Czapski został ponownie wybrany prezesem Zarządu Wojewódzkiego. Na zjeździe tym wygłosił przemówienie, w którym skoncentrował się na sprawie zagrożenia pokoju ze strony Niemiec hitlerowskich.

Wojna i okupacja

Gdy wybuchła wojna, Czapski przebywał w Gostyninie. Już we wrześniu 1939 przystąpił do utworzenia ośrodków konspiracyjnego ruchu ludowego na wsi. Działacze PPS i SL w Gostynińskiem próbowali nawiązać kontakt z władzami konspiracyjnymi socjalistów i ludowców celem założenia własnych komórek organizacyjnych na terenie powiatu gostynińskiego.10 listopada 1939 r. został przez Niemców aresztowany. Przypuszcza się, że był to odwet miejscowych kolonistów za antyniemieckie przemówienia wygłaszane w latach 1936—1939. Czapski został aresztowany wraz z grupą najaktywniejszych działaczy powiatu gostynińskiego, wśród których znaleźli się również najbliżsi jego współpracownicy. Po krótkim pobycie w więzieniu, został rozstrzelany w nocy z 30 listopada na 1 grudnia 1939 r. w lesie koło wsi Wólka Łącka. Przed egzekucją ręce więzionych hitlerowscy oprawcy skrępowali drutem kolczastym. Wraz z nim zginęło wówczas 29 mieszkańców powiatu.
Była to jedna z pierwszych masowych egzekucji okupanta na ziemiach polskich. Po wojnie, 27 kwietnia 1945 r., zwłoki Czapskiego wraz z innymi pomordowanymi zostały ekshumowane i złożone na miejscowym cmentarzu.

     


    ŹRÓDŁA /KSIĄŻKI SĄ DOSTĘPNE W BIBLIOTECE GMINNEJ/

    1.    Bigus Jolanta, Rejestr miejsc pamięci narodowej w Gostyninie i powiecie gostynińskim, „Rocznik Gostyniński” tom III.
    2.    Chudzyński M., Przemiany społeczno-gospodarcze po 1864 roku, [w:] „Dzieje Gostynina i ziemi gostynińskiej”, pod red. M. Chudzyńskiego, Warszawa 1990.
    3.    Chudzyński M., Gostynin i powiat gostyniński od 1864 roku do odzyskania niepodległości, [w:] „Dzieje Gostynina od XI do XXI wieku”, Gostynin 2010.
    4.    Chudzyński M., Powiat gostyniński we wrześniu 1939 roku, „Rocznik Gostyniński”, tom I.
    5.    Konarska - Pabiniak B., Gostynin – szkice z przeszłości, Gostynin 2004.
    6.    Konarska - Pabiniak B., Prasa lokalna w Gostyninie w latach 1921-1939.
    7.     Konarska - Pabiniak B., Gostyniński Słownik Biograficzny, Gostynin 2017.
    8.    Kozłowska M.- Ocalić od zapomnienia. Historia szkoły w Emilianowie, Płock 2017.
    9.    Pacuski K., Dzieje Gostynina do roku 1462 na tle dziejów Mazowsza płockiego i rawskiego, [w:] Dzieje Gostynina od XI do XXI wieku, Gostynin 2010.
    10.    Szubska-Bieroń Elżbieta, II wojna światowa i lata okupacji hitlerowskiej (1939-1945) w Gostyninie, [w:] „Dzieje Gostynina od XI do XXI wieku”, Gostynin 2010.
    11.    Walczak Ewa, Gostynin w latach międzywojennych (1918-1939), [w:] „Dzieje Gostynina od XI do XXI wieku”, Gostynin 2010.   

                                                                                       





                                                                                      DZIEŃ KOBIET


                        8 marca 1910 roku podczas II Międzynarodowego Zjazdu Kobiet Socjalistek w Kopenhadze ustanowiono     dzień 8 marca Międzynarodowym Dniem Kobiet. Początki tego święta związane są z ruchem robotniczym z przełomu XIX i XX wieku. 8 marca 1908 roku w Nowym Jorku tysiące kobiet, pracownic fabryki tekstylnej domagało się praw wyborczych i polepszenia warunków pracy. Właściciel fabryki zamknął strajkujące w pomieszczeniach fabrycznych z zamiarem uniknięcia rozgłosu. W wyniku nagłego pożaru zginęło 129 kobiet. Dzień Kobiet miał upamiętniać ofiary walki o równouprawnienie.

     

                              Ciekawe jest to, że już w starożytnym Rzymie wyznaczono specjalny dzień poświęcony płci pięknej. Matronalia - było to święto obchodzone przez zamężne kobiety w pierwszym tygodniu marca. Miało ono związek z początkiem nowego roku, macierzyństwem i płodnością. Tego dnia mężowie obdarowywali swoje żony prezentami.
                        Współcześnie wręcza się kobietom kwiaty lub słodycze, również odbywają się organizowane przez feministki demonstracje połączone z happeningiem na rzecz równego traktowania kobiet i mężczyzn.

    DZIEŃ KOBIET W FILII BIBLIOTECZNEJ W LUCIENIU

       



      TŁUSTY  CZWARTEK

      Powiedział Bartek, że dziś Tłusty Czwartek,
      a Bartkowa uwierzyła, dobrych pączków nasmażyła.

                Tłusty Czwartek to najsłodszy dzień w roku, który rozpoczyna ostatni tydzień karnawału. Królem Tłustego Czwartku jest pączek. Tradycja mówi, że tego dnia każdy z nas powinien zjeść przynajmniej jednego. Nieco mniej popularne są faworki, oponki czy róże karnawałowe. Jest to dzień słodkiej rozpusty.

                Geneza tłustego czwartku sięga pogaństwa. Był to dzień, w którym świętowano odejście zimy i nadejście wiosny. Ucztowanie opierało się na jedzeniu tłustych potraw, szczególnie mięs oraz piciu wina, a zagryzkę stanowiły pączki przygotowywane z ciasta chlebowego i nadziewane słoniną. Rzymianie obchodzili w ten sposób raz w roku tzw. tłusty dzień. Około XVI wieku w Polsce pojawił się zwyczaj jedzenia pączków w wersji słodkiej. Wyglądały one nadal nieco inaczej niż obecnie – w środku miały bowiem ukryty mały orzeszek lub migdał. Ten, kto trafił na taki szczęśliwy pączek, miał cieszyć się dostatkiem i powodzeniem.

               Biblioteka przygotowała niespodziankę – każdy systematycznie wypożyczający czytelnik dostawał pączka. Tradycji stało się zadość, a wielbiciele słodyczy byli bardzo zadowoleni. Przygotowana wystawka prezentowała tematykę związaną z wypiekiem ciast, dekorowaniem stołu oraz przepisami kulinarnymi- oczywiście królował pączek.

                        Doświadczenie pokazuje, że takie spontaniczne imprezy zachęcają do tego, aby częściej odwiedzać bibliotekę i korzystać z jej zbiorów.

       


         



        walentynki

         



        ROMANTYCZNA „ARANŻACJA”

         

         „Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”

        Sentencja pochodzi z książki pt. „Mały Książę” Antoine’a de Saint-Exupéry’ego. Opowiastka filozoficzna francuskiego pisarza zmusza do refleksji nad tym, że gdyby człowiek  nie spoglądał sercem, a tylko oczami, nie doświadczyłby prawdziwych przyjaźni i miłości.
        W tym roku biblioteka  bardzo aktywnie włącza się w obchody Święta Zakochanych, zachęcając do pokochania literatury. Patronuje nam święty Walenty: lekarz z wykształcenia, duchowny z powołania, który został ścięty w czasie prześladowań chrześcijan za panowania cesarza Klaudiusza II Gockiego. Pisemne świadectwa oraz pisma kościelne przedstawiają świętego Walentego jako obrońcę przed ciężkimi chorobami (szczególnie umysłowymi, nerwowymi i epilepsją), a w wielu krajach świata uważany jest za patrona zakochanych.
                        Chcemy pokazać, że Walentynki można obchodzić nie tylko w kinie czy podczas romantycznej kolacji. Można też się za…czytać na chwilę. Z tej okazji  biblioteka przygotowała oryginalną akcję, której celem jest zachęcenie młodych i pełnoletnich osób do czytania, lecz nie jakichś opowieści, ale historii pełnych miłości, wzruszeń, z domieszką bólu, smutku i oczywiście szczęśliwych zakończeń.

                                Walentynki to dzień, w którym miło jest otrzymać prezent, ale także wręczyć drobiazg osobie, którą się lubi. My też postanowiliśmy wręczyć podarunek…książkę. Na czytelników czekają więc w bibliotece niespodzianki. Imprezie towarzyszy wystawa książek, które w tytule mają słowa związane ze świętem zakochanych.

        Od 13 do 15 lutego przyjdź do biblioteki na randkę w ciemno z książką i daj się zaskoczyć!

        Zamiast oceniać książkę po tytule lub okładce, wypożycz zapakowaną  książkę z naszego specjalnego, walentynkowego zestawu. Być może odkryjesz w ten sposób świetną opowieść, która wcześniej nie wpadła ci w oko. Mamy nadzieję, że biblioteka stanie się miejscem nie tylko do dobrej zabawy, ale również popularyzacji książek poświęconych miłości.

                          Z okazji nadchodzącego święta, coraz popularniejszych Walentynek, życzymy wszystkim dużo, dużo miłości. A tych, którzy nie mają pomysłu na sposób wyrażenia swoich uczuć… zapraszamy do naszej biblioteki.

         

         

        TEOFIL LENARTOWICZ - LIRNIK MAZOWIECKI

        27 II 1822 - 3 II 1893



        "Rosła kalina z liściem szerokim…" albo "W szczerym polu na ustroni /Złote jabłka na jabłoni,/ Złote liście pod jabłkami,/ Złota kora pod liściami".

         Kto to napisał? Ukochany poeta kilku pokoleń Polaków, wyraziciel polskiej duszy – zapomniany dziś zupełnie Teofil Lenartowicz (27 II 1822  - 3 II 1893). Nazywano go Lirnikiem Mazowieckim albo Lirnikiem Wioskowym. Jego wkład do literatury polskiej to inspirowane przez poezję ludową poematy religijne i historyczne oraz zbiory wierszy dla dzieci.

                         W kościele św. Stanisława na Skałce, w grobach „ludzi zasłużonych", leży między niewielu innymi Teofil Lenartowicz, co go nazywano „lirnikiem mazowieckim" lub „kmiecym poetą." Wśród wielkich pieśniarzy polskich, którzy w pismach wypowiadali głębokie prawdy lub wskazywali nowe drogi, Teofil Lenartowicz ma swoje odrębne miejsce — był śpiewakiem ludu:

        Śpiewać dla was rzecz nielada,/ Kto jedwabne słówka składa,

        Kto nie dzieli z wami doli, /Nie zaśpiewa sercu k'woli.

        On znał, dzielił i kochał tę dolę. Myśl lirnika mazowieckiego nie wzlata wyżej nad dym ojczystej wioski, oko nie sięga dalej i szerzej, niż „do tych krzyży, niż do tej wody, co bieży srebrna”. Cieszy go wszystko „co swojskie, co nasze i ludzie mu drodzy i mili” na tym ojczystym zagonie, znojonym pracą, nad grobem matki i braci grobami, pokazuje wiele piękności, których inni nie spostrzegają, aż czytelnikowi „świat się w oczach złoci" i „dusza, gdyby ziele rośnie". Odczuwa on wszystkie troski i smutki wieśniaków, z którymi „tyle się nakochał i tyle naszlochał, że serce mało nie pękło”. Na rany świeże, krwią spływające, niby oliwę, leje pieśń pocieszenia i otuchy:

        Idź za Jezusem, a zajdziesz bezpieczny. /Do szczęśliwości doczesnej i wiecznej,

        A trwogi nie miej, choć po drodze zdradnie /Kamień ze skały, lub zwierz na cię spadnie, /Bo żaden żeglarz brzega by nie dostał, /Żeby po drodze złym wichrom nie sprostał./

                       Lenartowicz w swoich piosenkach: „z wesołymi tańczy, śpiewa, ze smutnymi się spodziewa, a z umarłym w nocną ciszę rządek złotych liter pisze”. Wszystkie szły prosto z serca poety, więc pisał o „naszej dziewczynie, niby malinie", o „kalinie z liściem szerokiem, co rosła w gaju nad modrym potokiem", o  „sierocie, co całe życie goni słonko — dogonić nie może", o dawnych czasach, o trudach świętych robotników, o szczęściu błogosławionych w niebie. Wszystkim przypadły do serca i lud, jak Polska długa i szeroka znał je i powtarzał.

        Teofil Lenartowicz urodził się w Warszawie, dnia 27 Lutego 1822 roku, jako najmłodszy syn niezamożnej i niewykształconej rodziny. Pierwsze lata dzieciństwa upływały mu swobodnie i wesoło wśród pieszczot matki, ale niedługo trwało to szczęście. Ojciec umarł — wdowa z sierotami została bez żadnego utrzymania. Wkrótce wyszła powtórnie za mąż i wyjechała na wieś. Ojczym Lenartowicza był człowiekiem bardzo gwałtownym, skorym do gniewu, toteż Teofil bał się go i często uciekał z domu do chat wieśniaczych, gdzie go kochali. Wrażliwe dziecko żywo odczuwało swoje sieroctwo, a jedyną pociechę znajdowało w towarzystwie pastuszków i rówieśników, z którymi grał na fujarce, wśród zielonych lasów i pachnących pól. W polu, w lesie, przypatrywał się ciekawie wszystkiemu, co go otaczało, wsłuchiwał się w szum liści, w echa dolatującej z dala piosenki. Te wrażenia dziecięce tworzyły w duszy niezapomniane obrazy, które oddziałały na całe życie i twórczość poety.

        Przypatrywał się wszystkiemu, poznawał przyrodę, wsłuchiwał się w głosy zwierząt, szumy drzew , a życie przyrody wydało mu się ściśle złączone z życiem ludzkim. Z czasem dawne wrażenia odzywały się z całą siłą, łącząc się z nowymi. Serce mu „zabrała” ta śliczna ziemia mazowiecka, co to na niej „po szerokiem polu modra Wisła płynie, pochylone chaty drzemią na dolinie”, serce mu brali ci ludzie cisi, prości i pracowici, co matkę ziemię uprawiają z piosenką na ustach i miłością w sercu. Najbardziej może lgnął do nieszczęśliwych i smutnych, do ubogich sierot. Przysłuchiwał się pieśniom, „brzmiącym zewsząd, jakby jedna dusza była w całym kraju” i zapisywał je wszystkie. Zdawało mu się, że w szumie wiatru słyszał powieści o dawnych dziejach i czasach,  o wszystkim „co wielkie w jego ojczyźnie". Wszystko co czuł, myślał, widział, wypowiadał w piosenkach - serdecznie i prosto. Będąc nad Gopłem i we wszystkich okolicach wsławionych w dziejach, Lenartowicz dopytywał się o podania, przyglądał się starym mogiłom, zwracał uwagę na nazwy miejscowości, potem porównywał swoje spostrzeżenia z wiadomościami wyczytanymi w książkach historycznych i spisał „powiadanki" o Mieczysławie I, o Popielu i Myszach, o Psim Polu, o Pierścieniu królowej Kingi, o wyprawie Warneńskiej, o Wielkim hetmanie Sobieskim, i wielu innych zdarzeniach dawnych.

        W roku 1849 Lenartowicz wyjechał, przeczuwając, że na długo. Ostatni raz już miał się przyjrzeć ziemi kochanej i na wieki nie zapomniał bolesnego z nią pożegnania, które później tak opisał:

        Kiedym szedł do ludzi cały dzień padało. /Pod wieczór się za mną słońce obejrzało —

        Oj! poczerwienione, jak oczy matczyne. /Co mnie błogosławiąc, patrzyła w dolinę.

        Wiatr szumiał po polu a pszeniczne kłosy /Strząsały na ścieżkę krople jasnej rosy;

        Po boru» po lesie, przez gęstwinę ciemną /Na gałęziach wrony krakały nade mną.

        Sierocemu sercu tak się wydawało, /Jakby coś w powietrzu po lesie płakało.

        Wspaniałości zagraniczne porywały go i już zaczął o nich składać śpiewne zwrotki, gdy w duszy jego inna struna „czystym brzękła żalem” i myśl zwróciła się tam, gdzie niegdyś przebywał - w obcej pięknej ziemi, pragnął „przywołać ojczyznę złotą”. Pod wpływem tęsknoty wydawała mu się stokroć piękniejszą niż dawniej i tak ją opisywał w swoich piosenkach:

        „O! śliczna to ziemia, to nasze Mazowsze, /I czystsza tam woda i powietrze zdrowsze,

        I sosny roślejsze, i dziewki kraśniejsze, /I ludzie mocniejsi, i niebo jaśniejsze”.

        Zmarł 3 lutego 1893 roku we Florencji, pochowany został w Krypcie Zasłużonych na Skałce w Krakowie.  W czerwcu odbyło się uroczyste przewiezienie ciała do Krakowa i pogrzeb w podziemiach kościoła  na Skałce. Serce poety spoczęło nad Wisłą, tak jak o tym zawsze marzył. Chciał, by  go pochowano na wiejskim cmentarzu i postawiono krzyż, „po którym deszcz ścieka, jak łza sieroca na chaty w popiele," — ale Polacy uznali za stosowne dla uczczenia jego twórczości, przenieść go do Grobów Ludzi Zasłużonych.

        Na pogrzebie Lenartowicza zebrały się tłumy ludu z różnych okolic, nad grobem przemawiali włościanin Wójcik i poeta Adam Asnyk, przypominając zasługi zmarłego. W jednym z ostatnich swoich wierszy wypowiedział Lenartowicz prośbę, by go nieuważano za wielkiego człowieka. Mówi on, że spełnił jedynie swój obowiązek: „służyłem mojej ziemicy i Bogu majemi siły, jako człowiek mały, wypowiedziałem jedno ciche słowo, które, jak ptaka w powietrzu, przebrzmiało”:

        Jam nigdy nie śpiewał, jam tylko się żalił /Z tą ziemią kochaną, pod śniegiem dziś całą,

        Z tą brzozą płaczącą, z tym smugiem ponurym, /Z tą duszą ubogiej sieroty zbolałą...

        Ej, Boże! to moja piosenka!

        Wieś zawsze stanowiła niezmiernie cenny skarb dla całego narodu polskiego, gdyż dawała chleb społeczeństwu i  stawała się źródłem utrzymania rodzin. Dla polskiego chłopa Ojczyzna - to była właśnie ukochaną ziemią rodzinną, od wieków pielęgnowaną rękami praojców, użyźnianą potem, krwią i prochami przodków - jedyną żywicielką naszego narodu. To była rodzinna zagroda - ojciec, matka, dzieci,  to wioska z chatami krytymi strzechą. To szkoła, w której od wielu pokoleń wielkim, ambitnym celem Polaków było zbudowanie nowoczesnej i silnej Polski, Polski sprawiedliwej, Polski, w której wiedza i mądrość, zaradność i gospodarność, a także moralność, patriotyzm oraz poszanowanie tradycyjnych wartości będą w najwyższej cenie. W jego utworach mowa jest o wiosce mazowieckiej, o naturze, która ją otacza, o ludziach, co w niej żyją, o ich uczuciach, zwyczajach i wierzeniach. Warto zapoznać się z utworami Teofila Lenartowicza, bo one wyrażają nasze myśli, uczucia i pokazują coś, co od wieków dla każdego Polaka jest najważniejsze – naszą Ojczyznę. Dla młodych jest to historia, dla dorosłych wspomnienia.

        Więcej o poecie:

        http://culture.pl/pl/tworca/teofil-lenartowicz

         




        BIBLIOFERIE


        29 STYCZNIA 2019 ROKU

        w godzinach 10.00-13.00 

        chcemy zaprosić dzieci, które czas wolny od zajęć szkolnych spędzają

        w domu, na spotkanie w bibliotece

        /Szkoła Podstawowa im. Wł. St. Reymonta w Solcu/.

        Program spotkania:

        - zajęcia plastyczne i kreatywne,

        - konkursy literackie,

        - głośne czytania i zabawy z książką w tle.

         

        BIBLIOFERIE

         

        Telewizja, komputery, telefony komórkowe stały się dla dzieci codziennością. Przygody bohaterów literackich zastąpione zostały przez postaciez popularnych seriali, filmów i wielu innych programów. Najmniejsze dzieckoz zainteresowaniem ogląda przesuwające się obrazki na szklanym ekranie. Tak spędzany czas nie zastąpi jednak tradycyjnego sposobu kontaktu z dziecięcą literaturą. Miłości do książki trzeba uczyć od najmłodszych lat. Już bowiem wtedy rozbudzamy w dziecku ciekawość świata i uczymy odnajdowania sięw otaczającej rzeczywistości. Mając na uwadze to, że kontakt z utworem literackim dostarcza dziecku przeżyć estetycznych i intelektualnych, 29 lutego  zostały zorganizowane w bibliotece zajęcia pod hasłem „Książka uczy i bawi”. Były okazją do wspólnej zabawy dla wszystkich dzieci, które przerwę semestralną spędzały w domu. Program był urozmaicony i obejmował: zajęcia plastyczno-literackie i konkursy. Dzieci wykazały się znajomością popularnych baśni i  kreatywnością. Poprzez takie zajęcia można wyposażyć nasze pociechyw nawyk sięgania w wolnej chwili po książkę, a nie oglądania kolejnej bajki. To książka uczy i bawi, a przede wszystkim rozwija wyobraźnię i myślenie.



        Czytajmy dzieciom…

                            Czytanie dzieciom książek od najmłodszych lat  to jeden z największych podarunków, jaki możemy im ofiarować. Stanisław Lem powiedział:  „Książka to okno na świat, to promień słońca, który rozświetla ciemne noce, to najlepszy doradca we wszystkich sprawach” Dlaczego czytanie jest niezwykle ważne i cenne?  Dlaczego warto zaszczepiać naszym dzieciom miłość do książek? Oto kilka powodów.

        1. Czytanie poszerza naszą wiedzę - prof. kognitywistyki z University of California w Berkeley Anne E. Cunningham udowadnia, że ludzie regularnie czytający osiągają wyższe wyniki w testach na inteligencję, a ich predyspozycje poznawcze pozostają wysokie do późnej starości.

        2. Książki wzbogacają słownictwo - Amerykańskie Towarzystwo Pediatryczne przeprowadziło badania, które wskazują, że czytanie ma ogromny wpływ na rozwój mowy u małych dzieci. Dzieci, którym się czyta od najmłodszych lat, będą posługiwały się bogatym i pięknym językiem i dużo łatwiej opanują umiejętność wypowiadania się.

        3. Czytanie stymuluje umysł - neurobiologia pokazuje, że analiza obrazów lub mowy nie jest procesem tak wymagającym i angażującym jak czytanie, które absorbuje w tym samym czasie wiele obszarów mózgu .

        4. Książki rozwijają myślenie - słowo drukowane daje okazję do refleksji, ustosunkowania się do przedstawionych treści.

        5. Czytanie pobudza wyobraźnię  - świat fantazji wzbogaca świat przeżyć dzieci.

        6. Czytanie ma wpływ na jakość naszych relacji - sprzyja rozwojowi inteligencji emocjonalnej i postaw prospołecznych, pomaga rozumieć i staje się przewodnikiem w świecie naszych złożonych relacji, uczuć i potrzeb.

                    Czytajmy od najmłodszych lat dzieciom książki. Bohaterowie książek zazwyczaj nie załamują rąk i nie siedzą biernie w nieskończoność na kilkudziesięciu kolejnych stronach – uczą działania, radzenia sobie, poszukiwania, sprawdzania – takie cechy chcemy wspierać i takie postawy są bliskie rodzicom. A przede wszystkim nasze dzieci nabierają nawyku czytania i w przyszłości znać „wartość” książki.

                   WSPÓLNE CZYTANIE KSIĄŻKI W  GMINNEJ BIBLIOTECE PUBLICZNEJ
                                              W FILII SIERAKÓWEK

         
         


        LEKCJA BIBLIOTECZNA


         




        Dzień Babci i Dzień Dziadka




        Dzień Babci i Dzień Dziadka to przemiłe święta. Gminna Biblioteka Publiczna w Gostyninie z/s w Solcu włączyła się w obchody Dnia Babci i Dziadka organizowane przez Szkołę Podstawową im. Wł. St. Reymonta w Solcu. Po montażu słowno-muzycznym przygotowanym przez najmłodsze dzieci, zebranych spotkała miła niespodzianka – zostali przeniesieni w świat magii i czarów. Odwiedził ich bowiem bardzo sympatyczny gość - Pan Maciej Szymański – iluzjonista. Pokazał wiele ciekawych i zaskakujących sztuczek. Zarówno dziadkowie jak i dzieci z niedowierzaniem oglądali cały występ. Było przy tym mnóstwo śmiechu i pozytywnych emocji. Takie spotkania uświadamiają, jak ważną rolę w życiu dzieci odgrywają dziadkowie. Warto korzystać, by dzieci spędzały czas z babcią czy dziadkiem - spacery, gry planszowe, wspólne gotowanie. Jednak jedną z najmilszych, najbardziej wartościowych przyjemności jest  z pewnością wspólne czytanie. Czytane przez dziadków historie są często uzupełniane osobistymi opowieściami. Dla wielu dzieci Babcia Czerwonego Kapturka jest to pierwsza książkowa babcia. Następni to niezapomniani dziadkowie Mila i Ignacy Borejkowie z Jeżycjady Małgorzaty Musierowicz. Serce skrada Ignacy – wiecznie zaczytany, sypiący łacińskimi cytatami jak z rękawa, lekko roztargniony. Babcia Mila - gotująca rosół, rozumiejąca wszystkich, wiecznie się krzątająca, ale też często zaczytana. Wśród bohaterów literackich jest również dziadziuś Anny i Britty z Dzieci z Bullerbyn Astrid Lindgren, który siedzi w swoim pokoiku, słabo widzi, ale za to pięknie opowiada. Czasem ma doskonałe pomysły. Wszystkie dzieci go uwielbiają, nawet te, dla których nie był prawdziwym dziadkiem. Tak więc lekturą czytaną wspólnie z babcią i dziadkiem może być też książka o... babci i dziadku.


           





           

                                                                                                     ROK 2018


                                                 NARODOWE CZYTANIE 2018
                                     W FILII BIBLIOTECZNEJ NR 3 W LUCIENIU


                         Filia Biblioteczna nr 3 w Lucieniu przystąpiła do akcji "Narodowe Czytanie 2018". Spotkanie odbyło się 8 września 2018. Czytelniczki wysłuchały listu prezydenta RP Andrzeja Dudy skierowane do wszystkich Polaków.

          - Przedwiośnie to, jak powiedział śp. prof. Tomasz Burek, powieść pytań, na które trzeba szukać odpowiedzi – tłumaczył Prezydent Andrzej Duda wybór lektury. – To powieść niezwykle ciekawa, niezwykle obrazująca takie specyficzne polskie losy. Zdaniem Prezydenta Stefan Żeromski pokazuje w „Przedwiośniu” Polskę wielu kontrastów.  Przypomniał, że jest tam wiele pytań, na które trudno znaleźć odpowiedź: w jakim kierunku zdążać, jaka ta Polska ma być, jaki powinien być ustrój. - Wiele tych pytań jest nadal w Polsce aktualnych, dlatego właśnie ta powieść wydaje nam się tak ważna i w 2018 r. warto ją przypomnieć i przeczytać - zachęcał. Niech będzie to lektura, która nas pochłonie – dodał.

                    Bibliotekarka i uczestniczki spotkania czytały fragmenty "Przedwiośnia" Stefana Żeromskiego - lektury wybranej do Narodowego Czytania 2018r. Wspólna lektura tej pięknej i mądrej książki przebiegła w niezwykle miłej atmosferze.

                

             




            SPOTKANIE W FILII BIBLIOTECZNEJ NR 3 W LUCIENIU


               
              W dniu 23.10. 2018 odbyło się spotkanie z uczniami i opiekunem klasy Vb ze Szkoły   Podstawowej w Lucieniu. Wizyta zwiazana była z uczestnictwem ucznów w projekcie szkolnym dotyczącym pracy biblioteki publicznej. Podczas pobytu uczniowie uzyskali niezbedne wiadomości dotyczące funkcjonowania placówki, poznali zasady dotyczące wypożyczania i udostępniania książek.




            czyt   czyt   czyt

            czyt

            Znajdź nas na Facebooku